poniedziałek, 4 października 2021

Krótko o God of War Duch Sparty na PSP

Wstyd się przyznać, ale dopiero we wrześniu 2021 nadrobiłem zaległości i ukończyłem jedną z lepszych gier akcji na system PlayStation Portable, czyli właśnie God of War Duch Sparty (bo taki polski podtytuł otrzymała gra). No i stało się, w zasadzie w pierwszym zdaniu oceniłem grę, lecz po kolei.


Fabularnie ta część z Kratosem skupia się na jego bracie - Dejmosie. Od początku rozgrywki zaczynamy jego poszukiwania, z którym protagonista został siłą rozdzielony w dzieciństwie. Całość umila nam miodnie zrealizowany pełny polski dubbing. W rolę głównego bohatera wcielił się sam Bogusław Linda i trzeba przyznać, że wypadł tu całkiem nieźle.

Gra się w God of War Ducha Sparty całkiem przyjemnie. Mam wrażenie, że sterowanie jest poprawione względem pierwszego GoW na PSP. Kratos lepiej reaguje na polecenia, a pełne brutalności walki animowane są świetnie, widać, że z leciwej konsoli Sony, deweloperzy wycisnęli ostatnie soki i w zasadzie nie ucierpiała na tym płynność rozgrywki. Na żadnym etapie nie odczułem większych spadków klatek.

Przy eksterminacji kolejnych niemilców bawiłem się przednio. Szkoda, że trawło to tylko 5 godzin, ale w końcu to gra akcji. Serdecznie polecam, jeżeli ta część GoW leży również na Waszej kupce wstydu. Osobiście uważam, że jest to jedna gra z top 10 na PSP. Absolutna dziesiątka w skali na dziesięć. Kolejnym razem zajmę się pierwszą częścią (którą właśnie ogrywam) na kieszonsolkę Sony.



poniedziałek, 29 marca 2021

Need For Speed The Run krótka opinia

Dużo ostatnio było na temat PS, więc tym razem postanowiłem napisać coś o produkcji, którą ograłem na PC. Notabene to właśnie do grania na komputerze mam największy sentyment, wszakże tam zaczęła się moja gamingowa przygoda (PC Master Race!). No ale, żeby nie było tak do końca PCMR, to grałem na padzie od X360.


Na NFS The Run natchnęło mnie oglądając na YouTube film Bongusia o PS3, w którym to opowiadał jak to na przegrzewającej PS3 Slim grał w The Run przy otwartym oknie w zimie. Brzmiało to niczym kiepski thriller, lecz ja bardziej zwróciłem uwagę na czas jaki poświęcił na przejście gry, czyli 2-3 godziny. Pomyślałem, że czemu nie, spróbuję, zwłaszcza, że mam ją w bibliotece Origin (Nie, nie, nie będę kupował tej gry na PS3).

Pomimo tego, że gra ma 10 lat, nie wygląda tragicznie. Jest trochę nadgryziona zębem czasu, ale nie kole w oczy. Może to za sprawą engine Frostbite (ten sam co w przypadku Battlefield'a 3). Fabularnie to niestety dno - uciekamy przed mafią, nagle spotykamy jakąś laskę, która proponuje nam 2 bańki za to, że ukończymy dla niej na pierwszej pozycji wyścig ze wschodniego wybrzeża stanów do Nowego Jorku. Po drodze oprócz wyścigów czeka nas kilka przerywników z akcjami QTE, gdzie uciekamy przed mafią lub policją. 


Całość trwa co prawda 2,5 godziny, ale gra nie zlicza etapów które powtarzamy, więc całkowita rozgrywka będzie dłuższa. Ja osobiście osiągnąłem wynik 5 godzin na liczniku Origin. W każdym razie to trochę mało jak na grę NFS. W Hot Pursuit Remaster na Switch'u mam już 11 godzin, a ukończyłem może trochę ponad połowę gry.

Podobał mi się natomiast gameplay. Gra jest szybka, zręcznościowa (etap gdzie spadają lawiny jest fenomenalny), ma super fury, silniki aut ryczą przepięknie a poczucie prędkości jest świetne. Smaczku dodają kraksy rodem z Burnout'a (zresztą tego Need For Speed'a robili ci sami ludzie).

Grę skończyłem w trzech podejściach, niemniej jednak bawiłem się bardzo dobrze i przyjemniej. Jako całkowicie nieistotny spin off serii, gra jest ok. W sam raz na jeden weekend do piwka.



poniedziałek, 22 marca 2021

Czemu Nintendo Switch Lite jest lepszy od zwykłego Switcha?

Internet pełen jest opinii o tym dlaczego Nintendo Switch jest dużo lepsze od swojego młodszego brata w wersji lite. Ja postaram się odwrócić tę modę i podejdę do tematu od drugiej strony - dlaczego warto kupić Nintendo Switch Lite a nie pełnego Switcha? 

1. Lite jest znacznie tańszy. Podczas gdy pełnoprawny Switch to koszt ok. 1300-1500 złotych, Lite'a możemy już zdobyć za 700-900 złotych. Różnica więc wnosi średnio około 40%. Oczywiście kosztem tego tracimy tryb docka i wszystkie związane z tym niedogodności, niemiej jednak w trybie przenośnym nawet zyskujemy.

2. A dlaczego zyskujemy? Ekran jest odrobine mniejszy, dzięki czemu jest wyraźniejszy. Dodatkowo muszę przyznać, że posiadam zarówno Switcha jak i Switcha lite, a na tym drugim zdecydowanie lepiej gra się w trybie przenośnym, ponieważ dużo wygodniej się go trzyma i ręce mniej się męczą przy długotrwałej grze na co mają wpływ jego gabaryty.

3. Jest lżejszy i mniejszy, co dla trybu przenośnego jest to zdecydowany uzysk. Zmieści się w kieszeni, podczas gdy większy brat nie. Dla niektórych zaletą mogą być też wersje kolorystyczne w jakich dostępny jest Lite.

Jasne można mówić, że nie odepniemy joy-con'ów, że jest to pozbawiony pierwotnych idei Switcha twór, jednak jeżeli ktoś gra tylko sam i w dodatku mobilnie, bądź szuka uzupełnienia dla konsoli czy PC, to według mnie nie ma lepszego wyboru niż Nintendo Switch w wersji Lite!


Na zakończenie dodam, że 3 marca tego roku Switch skończył 4 lata i doczekał się póki co 3 wersji: V1, V2 oraz Lite. Tymczasem plotek w sieci o nowszym modelu pojawia się coraz więcej.

poniedziałek, 22 lutego 2021

9 lat PlayStation Vita

Dokładnie dziś mija 9 lat od premiery PS Vita w Polsce oraz w Europie. Można powiedzieć wiele złego o tym jak Sony doprowadziło tę kieszonsolkę na dno, ale jedno jest pewne - sprzęt japońskiego koncernu 9 lat temu robił wrażenie. Moc PS3 w kieszeni? Proszę bardzo. Gry wyglądały świetnie, a dotykowy ekran oraz dotykowy tylny panel również robiły w tamtych czasach wrażenie.

Na handheld nie wyszło dużo tytułów. Sony szybko porzuciło Vitę skupiając się na PS4. Ot taki paradoks - vita oznacza życie, a tu było raczej mortem. Nie oznacza to bynajmniej, że na Vitę nie ma w co grać. Jest trochę tytułów wartych ogrania. Jest również masa tytułów wydanych tylko w Japonii (gdzie konsola radziła sobie notabene najlepiej). Jest też masa tytułów z PSP oraz PS One, które Vita również obsługuje. W końcu jest też możliwość wgrania CFW na konsolę i odkrywaniem mocy tego urządzenia na nowo (emulatory, homebrew).

Sony już od dawna Vity nie widzi. W 2018 zaprzestano jej produkcji. W 2020 wyłączono sklep - jest dostępny tylko z poziomu konsoli. W tym samym roku utrudniono też płatności. Co tym bardziej utwierdza społeczność Vity w instalowaniu CFW na swoich konsolach.

O Vicie planuje napisać obszerniejszym artykuł. Był zresztą w planach na te urodziny, jednak jak to zwykle bywa problem był z czasem. W zamian oferuję krótką wzmiankę w raz ze zdjęciem moich Vit - modelu Fat Oled 3G oraz Slim. Było też PS TV, które też mam, a o którym zapomniałem przy robieniu fotki, ale PS TV to już temat na inny artykuł.

Z lewej strony model Fat Oled 3G, z prawej Slim

Serdecznie zachęcam do zakupu Vity. Zwłaszcza, że jej ceny nie są wygórowane - 300-400 złotych. Tym bardziej jak się spojrzy na ceny PSP (200-300 złotych), podczas gdy Vita oferuje również ogranie gier z PSP i to w znacznie wygodniejszy sposób (drugi analog i większy ekran).

czwartek, 28 maja 2020

The Way Remastered na Nintendo

3,92 polskich nowych złotych – tyle dokładnie zapłaciłem w e-sklepie nintendo za grę i muszę przyznać, że jestem nią pozytywnie zaskoczony, zwłaszcza, że 2D puzzle platformer nigdy nie było moim ulubionym gamingowym gatunkiem. Smaczku dodaje również fakt, że za produkcję odpowiedzialne jest rodzime studio. 


The Way to opowieść, w której wcielamy się w mężczyznę pragnącego przywrócić do żywych swoją zmarłą żonę. Gdyby ktoś nie wiedział, to jest to niezwykle proste – wystarczy użyć artefaktu z obcej planety, na której wcześniej prowadziło się razem z małżonką oraz grupą naukowców badania. Wcześniej trzeba tylko zdobyć statek, broń, wykopać żonę z grobu… Tak, tak właśnie zaczyna się historia.
Rozgrywka to klasyczna platformówka. Biegamy, skaczemy, unikamy wrogów i czujników, czasem strzelamy. Momentami gra wymaga od nas umysłowych aktywności jak układanki, czy wybory w konkretnej, logicznej sekwencji. Całość poprzeplatana jest zgrabnie poprowadzoną fabułą oraz znajdźkami, które pogłębiają imersję. 


Sterowanie jest zrealizowane poprawnie, a przecież cały czas mówimy o porcie, bo pierwotnie była to wersja na PC (The Way – słowo Remastered jest zarezerwowane dla wersji switch’owej).
Oprawa prezentuje się w modnym pixel-art’owym klimacie, przez co podobieństwo do starego (ale jarego) Another World jest aż nadto widoczne. Muzyka fantastycznie komponuje się z tym co widzimy na ekranie. Pozostałe dźwięki nie są ani złe, ani dobre – po prostu są. 


Za niecałe cztery złote wydane na tego indyka bawiłem się miodnie. Zwłaszcza, że platformówki są wręcz stworzone pod konsole Nintendo. Polecam każdemu, w promocyjnej cenie. 

wtorek, 12 maja 2020

Darmowe szkolenia Fortinet


Do końca bieżącego roku (2020) Fortigate udostępnił pakiet 24 bezpłatnych szkoleń. Dostępne są pod linkiem (wraz z listą): https://www.fortinet.com/training/cybersecurity-professionals.html

Wystarczy założyć konto na Fortigate, potwierdzić podany mail i już możemy korzystać. 

Szkolenia są w bardzo przystępnej formie wideo-prezentacji wraz z quizami podsumowującymi. Serdecznie polecam zwłaszcza dla osób związanych z urządzeniami sieciowymi. Można uzupełnić swoją wiedzę zupełnie za darmo o urządzenia innego producenta (tak wiem, że większość używa CISCO).

Photo by Taylor Vick on Unsplash

sobota, 31 sierpnia 2019

Captain Starshot Recenzja

Kolejne pozytywne zaskoczenie w tym roku. Podobnie jak opisywany wcześniej Red Hot, Captain Starshot jest grą darmową nastawioną na rozgrywkę w trybie pojedynczego gracza. Notabene obydwie gry zostały napisane bodajże przez studentów jako prace zaliczeniowe.


Gra oferuje eksterminację wrogów w kosmosie z lotu ptaka (jakkolwiek to zabrzmiało). Strzelamy początkowo do statku wroga, a gdy go osłabimy dokonujemy abordażu, gdzie również czeka na nas mnogość antagonistów i rdzeń statu. Statek przemierzamy korytarz po korytarzu niczym w starych grach planszowych, brnąć do celu i zbierając ulepszenia dla naszej drużyny oraz  dołączamy nowych członków drużyny. Od samej liczebności naszej drużyny zależy nasza przeżywalność, a gdy zginie ostatni z członków drużyny, czyli tytułowy Captain przegrywany.


Rozgrywka składa się z czterech sektorów, w początkowych trzech wybieramy element (tam będziemy zmierzać statkiem) do ulepszenia naszego statku i teamu, a następnie dokonujemy uszkodzenia statku przeciwnika wraz ze wspomnianym wcześniej abordażem. Ostatni, czwarty, etap, to boss, ale rozgrywka sprowadza się tam w gruncie rzeczy do tego samego.
Gra nie jest prosta, aczkolwiek po kilku godzinach nie powinniśmy mieć problemy z jej ukończeniem. Jak na darmową grę super rozrywka na 2-3 godziny.


Minusy? Czasem potrafi się wywalić do pulpitu, no i achievementy na steam nie działają jak powinny (3/4 nie "zalicza się"). 
Serdecznie zapraszam do przetestowania w domowym zaciszu, zupełnie za darmo, na steam. :)